Czyli miało być dobrze a wyszło jak zawsze-Blinx Mów za siebie-Pararanoir
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, publikowanie w postaci oryginalnej bądź zmienionej bez zgody autorów zabronione.
RSS
wtorek, 27 stycznia 2009
#36
Rajder o dziwo obudził się we własnym łóżku. Leżał w poprzek. Z tego co pamiętał wesele niczym nie różniło się od innych wesel, na których był (z pominięciem drobnego szczegółu, że to było jego wesele). Samopoczucie (zwane syndromem dnia wczorajszego) również podpowiadało mu, że było to zwykłe wesele. Uniósł się na łokciach i rozejrzał się po sypialni w poszukiwaniu Matyldy, której mimo najwyższego skupienia nie znalazł. Wstał i skierował się w stronę kuchni w poszukiwaniu produktów mlecznych. Po drodze potknął się o coś i runął na podłogę jak długi. Coś jęknęło, obróciło się i obrzuciło Tolka gniewnym spojrzeniem. Izi się znalazła. Leżała na podłodze przy wejściu do sypialni z głową opartą o jedyny schodek w mieszkaniu. Dopóki stopa Rajdera nie spotkała się z jej nogami wywołując załamanie układu dwóch ciał (ciała Izi i schodka) sprawiała wrażenie, jakby było jej wygodnie. Rajder mruknął pod nosem coś, co miało chyba brzmieć jak "praszam", po czym złapał się za głowę, gdyż jego mruk był bardzo głośnym (przynajmniej w jego mniemaniu) mrukiem przypominającym raczej uruchamianie silnika odrzutowca niż przeprosiny skierowane do żony. Gdy drzwi lodówki stanęły przed nim otworem jego oczom ukazała się groteskowo wielka butelka maślanki, której nigdy przedtem nie widział. Odkręcił butelkę i wydoił z niej więcej niż można wydoić ze statystycznego stada krów, co sprawiło, że poczuł się nieco lepiej. Spojrzał na sponiewieraną Matyldę swoim sponiewieranym spojrzeniem, podrapał się w głowę i spytał:
- Iziiii... - ton jego głosu wciąż brzmiał jak startujacy odrzutowiec
- Czego? - spytala tym swoim rozkosznym głosem o sile wybuchu jądrowego
- Była noc poślubna?
- Zanieś mnie do łóżka
Rajder posłusznie wypełnił prośbę, po czym zapytał:
- Co teraz?
- Daj mi spać.
piątek, 27 czerwca 2008
#35
Kiedy Rajder i Orangutan biegli korytarzem, minęli Mateusza, podrzucającego jakimś pudełeczkiem.
-Gdzie lecicie?
-Oo.. - Tolek, próbował złapać oddech - Obrączki! Nie mamy!
-Jak, kurde, nie macie? - zdziwił się - Przecież ja je właśnie niosę!
-Eeeeee..?
-No ej, przecież wczoraj je sam przyniosłeś i się zachwycałeś, że już pasują. - Mati rozłożył ręce.
-Ja pierdolę. - Rajder, klepną się w czoło - Jak to mawia Izi: "Skleroza nie boli tylko postępuje."

Sala była pełna ludzi. Stoliki ładnie zastawione, światła przyciemnione, a w tle słychać było Air - Cherry Blossom Girl.
Tolek, czekał już razem z Januszem na Matyldę. Obok niego stała Olga, w kremowej sukience.
Nagle DJ, włączył Marsz Mandelsona, a do sali wkroczyła Izi prowadzona przez brata.
Miała dokładnie taka sama sukienkę jak w śnie Rajdera, tyle, że białą, wszystko podkreślał kwiat lilii upięty we włosach.
-No, to wiesz..sie nią opiekuj nie? - powiedział Mati i podał dłoń Izi, Tolkowi.
-Cześć. - przywitała go, uśmiechnięta
-Cześć. - zapatrzył się w nią jak w obrazek.
-Zebraliśmy się tutaj, aby uczcić... - rozpoczął, Janusz - pieprzony - perfekcjonista - Kosmatowski, pseudonim „Zróbcie Kosztorys".  - Ogłaszam Was - mężem i żoną. Możesz pocałować Pannę Młodą. - zakończył, Janusz - pieprzony - perfekcjonista - Kosmatowski, pseudonim „Zróbcie Kosztorys".

Kiedy, już wszyscy złożyli im życzenia i po wręczali koperty, rozpoczęła się zabawa w rytmach disco.
Ponieważ, w Aperture rzadko była okazja do picia, wszyscy bardzo szybko doprowadzili się do stanu nietrzeźwości.
10:03, pararanoir
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 czerwca 2008
#34
Po upojnej nocy Rajder wstał w wyśmienitym humorze. Poszedł załatwiać z Świerkawskim (dyrektorem ds. logistyki) ostatnie sprawy związane z weselem.
- Jak tam napoje?
- A w porządku, ochroniarze są przygotowani na dużą ilość pijanych weselników, będą mieli strzałki usypiające.
- Do moich gości weselnych chcesz strzelać?!
- Lepsze to, niż by mieli coś rozjebać.
- Też prawda.
- A jak z zapitą?
- Mamy dużo napojów gazowanych.
Do pokoju wszedł Orangutan.
- Kurwa, nienawidzę napojów gazowanych.
- Czemu?
- Ostatnio miałem pepsi. Pracowałem nad jakimś projektem i miałem laptopa na kolanach. Otwieram pepsi... – w tym momencie do pokoju weszła Izi – i mi wytrysnęło na laptopa. I to nie pierwszy raz...
- Kurwa, małpa, darowałbyś sobie, ja pierdolę! – powitała go Izi – co tak spiskujecie?
- Ja tylko... – Oran chciał się wytłumaczyć
- Skończ. Tylko się pogrążysz – ucięła Matylda.
- Sprawdzam czy jest dość picia – odpowiedział jej Tolek.
- A o żarcie to się nikt nie zatroszczy? – Oburzyła się.
- Żarcie już jest. Muzyka też – mamy didżeja, który będzie puszczał kawałki z lat 60 i 70.
- Ooo! Dobre.
- Czyli wszystko dopięte na ostatni guzik?
- Tak skarbie. Wszystko gotowe.
- A obrączki?
- Kurwa! – krzyknął Rajder – biorę helikopter i lecimy
- A dziennikarze?
- Jeeeeebać!

piątek, 20 czerwca 2008
#33
Rajderowi nie potrzeba było wiele. Czasem sam sposób poruszania się Matyldy, sprawiał, że krew w nim wrzała.
Teraz kiedy usiadła na nim i zaczęła go rozbierać, czuł jak bardzo ją uwielbia i jej pragnie. Pozwolił jej jednak, aby 'przećwiczyła' wszystko w spokoju.
Błądził tylko dłońmi w jej włosach, kiedy ona całowała go po torsie, podgryzała sutki i mruczała przy tym frywolnie.
Jej pocałunki kierowane były na coraz niższe partie jego ciała. Całując jego brzuch w okolicach pępka, zaczęła odpinać guziki od spodni.
Drugą dłonią zaś, pieściła przez materiał, jego męskość. Spojrzała na niego, niczym Lolitka i szybkim ruchem, zdjęła z niego spodnie jak i bieliznę.
Leżał teraz przed nią cały nagi. Lubiła ten widok, kiedy cały aż kipiał. Przedłużała każdy ruch tak długo jak tylko się dało. Chciała go naładować do granic możliwości.
Kiedy tak leżał i czekał na to co będzie dalej. Ona nastawiła erotyczną muzykę i zaczęła przed nim tańczyć.
Delikatnie, z powabem, wykonywała pełne ruchy bioder. Tolka fascynował ten widok. Wiła się niczym kotka, z drugiej jednak strony nie mógł już się doczekać, aż ja poczuje.
Zaczęła unosić, ku górze swoją koszulkę nocną. Powoli, uśmiechając się lekko. Przed Rajderem ukazywał się widok jej, ud, pachwin, kobiecości, bioder, genialnej tali i pełnych piersi z zaróżowionymi sutkami.
Podeszła do niego, powoli, wyprostowana, z klasą. Usiadał obok i pocałowała go namiętnie. Chwycił ja w tali i położył obok siebie, całował ją po szyjni, pieścił i całował piersi oraz sutki.
Leżała przed nim, cała. Całował ją teraz, po wewnętrznej stronie ud, kierując się w kierunku kwiatu. Izi, poczuła falę gorąca kiedy ja tam całował, gdy penetrował ją językiem.
Czuł jej ciepło oraz wzrastającą w niej wilgoć. Wykonał jeszcze kilka głębszych ruchów, a Izi, wygięła się z rozkoszy.
Powoli, spoglądając na nią, zbliżył się do jej ust, pocałował i w tym samym momencie wszedł w nią.
Oboje wydali z siebie jęk. Matylda, ten właśnie moment lubiła najbardziej, kiedy powoli ją wypełniał, do samego końca. Czuła go całego, każdy skrawek jego istoty w sobie.
Poruszał się powoli, celebrował każdy ruch. Poruszała sie z każdym jego pchnięciem, całowała szyję, płatki uszu. Kiedy zaczął ją penetrować coraz mocniej i silniej, oboje wymieniali się pojękiwaniami i okrzykami rozkoszy. Czuli siebie na wzajem, swoje ciepło, pragnienia i uczucia. Kilka ostatnich pchnięć, ostatnich grymasów i pojękiwań. Ich skoki wymieszały się.
Oboje unieśli się w ekstazie, czuli sie cudownie. Przytulali sie do siebie, głęboko oddychając.
-Koch.. - Izi, przerwała mu głęboko go całując
-Wiem. - uśmiechnęła się i zasnęła w jego objęciach. 
17:11, pararanoir
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9